Wspominałem niedawno o narcyzmie – to był temat pochodny, "wyskoczył" przy okazji MIŁOŚCI – tej prawdziwej i czystej do siebie samego i do ŻYCIA w ogóle.
Rozbijmy dziś zaniżone poczucie własnej wartości na elementy pierwsze i przyjrzyjmy się dwóm różnym ranom. Pierwsza to narcyzm wrażliwy – ludzie, którzy w głębi czują, że są ważni i wyjątkowi, ale tak bardzo boją się odrzucenia i krytyki, że chowają to w sobie. Przyjmują na ogól rolę ratowników, są wycofani, często przewrażliwieni na swoim punkcie. Druga to echoizm – osoby, które naprawdę wierzą, że na nic nie zasługują, że nie są ważne, że mają prawo jedynie istnieć w cieniu innych. Echoista nie ma ukrytego poczucia wielkości – on po prostu zgubił swój głos.
Te dwa stany nie zawsze są ostro oddzielone. Mogą przenikać się i przechodzić jeden w drugi. Ktoś, kto z pozoru jest tylko cieniem, w sprzyjających okolicznościach może ujawnić ukryte poczucie wyższości. A wrażliwy narcyz w momencie głębokiego dołka może wyglądać jak echoista. To spektrum, nie szufladki. I jedno i drugie to poważne rany – ale z obu można wyjść. Można się oczyścić.
Inaczej bywa z narcyzmem grandioznym – tym jawnym, z pompą, z przekonaniem o własnej nieomylności i genialności. Dla nich droga jest trudniejsza, często wymaga eskteramalnie bolesnego krachu i nie chcę się nad tym dziś pochylać.
Kiedy w szczerości patrzę na siebie, analizuję własne deficyty i przeszłość, myślę że byłem ( a może wciąż jeszcze jestem?) narcyzem wrażliwym. Może wciąż jestem – bo proces odzyskiwania siebie to długa droga. Właśnie dlatego uważam, że dziś mam coś do powiedzenia na ten temat. Mogę zabrać głos w imieniu wielu, którzy tkwią w klatce i nie wiedzą, jak z niej wyjść.
Jak zatem wyjść z zerowej, niskiej lub zaniżonej oceny samego siebie, nie popadając w drugą skrajność- gradiozę?
Jestem praktykiem, nie teoretykiem o więc mówię tylko z własnych obserwacji i doświadczeń Pisałem kiedyś o metodzie 7 kroków do budowania zdrowych nawyków. Budowanie własnej wartości rozpisałbym na cztery proste kroki:
Krok 1. Wyznacz sobie osiągalny cel. Taki, który służy twojemu rozwojowi, wymaga pracy i nie jest mrzonką. U mnie to było i jest poranne wstawanie i codzienna gimnastyka. To tylko mój przykład – nie chodzi o to, żebyś wstawał o 4:00, tylko żebyś znalazł coś swojego. Mały cel, mała zmiana na lepsze. Coś, z czego będziesz dumny – dla siebie, nie dla świata.
Krok 2. Doceń swój wysiłek. Zauważ go. Uznaj. Pokochaj moment, kiedy ci się udaje. To nie jest przechwałka – to dowód dla samego siebie: ja mogę! Ja potrafię!
Krok 3. Wybacz sobie potknięcia. Błędy, brak konsekwencji, przerwaną rutynę. Zawsze możesz zacząć od nowa. Neurologia udowania, że 90 dni powtarzania zmienia mózg – pojawiają się zmiany neuroplastyczne, nowy nawyk wrasta w ciało. Ale po drodze będą upadki. I to jest w porządku.
Krok 4. Doceniaj każdą zbudowaną cegiełkę. Nawet tę najmniejszą. Z czasem uzbiera się ich tyle, że staniesz się ekspertem od samego siebie.
Przykład z mojego życia. Od kilku ostatnich dni nie udaje mi się wstawać o 4:00 na poranne ćwiczenia. Pojawiły się nowe zmienne, inny rytm dnia. Obserwuję te dni – są rwane, energetycznie słabe, mało efektywne. I wiesz co? Nie wyrzucam sobie. Nie obwiniam się. Owszem, czuję niepokój – boję się, że jeśli tak pójdzie dalej, stracę rutynę, którą budowałem miesiącami.
Ale jestem w kroku trzecim. Wybaczam sobie. I to nie znaczy, że odpuszczam. Włącza mi się krok czwarty: tęsknię za tymi dniami, kiedy wstaję o 4:00. Bo one dają mi inną jakość, inną siłę, inne spojrzenie na cały dzień i inna enregię. Wiem, że tam już byłem. Wiem, że mogę to odzyskać, że stać mnie na toi że to czeka na mnie. Co więcej – chcę. Bo doceniam to, co już zbudowałem dla siebie.
Przemyśl to, jeśli podejrzewasz, że jesteś w jednym z tych trybów – wrażliwym lub echoicznym (narcyzm/ ego w różnych postaciach to dość powszechna przypadłość w dzisiejszym świecie, choć nie każdy go ma w stopniu zaburzenia). Przemyśl to, bo te mechanizmy doskonale się maskują. Trudno je rozpoznać w sobie. Trzymam kciuki. Ta podróż budowania siebie jest piękna. Nie chodzi o to, by stać się kimś wielkim dla świata. Chodzi o to, by w końcu zobaczyć swoją własną wartość. Taką, jaka jest. I móc powiedzieć: jestem. I to wystarczy.
Budowanie własnej wartości - w oparciu o siebie (20/02/2026)
Luty 23, 2026
Czas czytania: 4 minut