Co daje nam regularne ćwiczenie, poza samymi endorfinami, które są nieocenione? - daje nam radość z samej obserwacji ciała, z minimalnych postępów jakie robi, ale jednak robi, z poczucia, że pewien skrawek życia możemy naprawdę kontrolować - i to daje ogromne spełnienie. Jeśli ćwiczysz regularnie wiesz o czym mówię, jeśli nie ćwiczysz (bo masz na przykład nieco rozleniwione ciało) to wiedz, że to jest w Twoim własnym zasięgu i naprawdę nikogo do tego nie porzebujesz, żeby zacząć i cieszyć się tym co się dzieje z twoim ciałem w środku. Ważne aby robić to z wyrozumiałością dla siebie, ale determinacja.
Co mnie dzisiaj tak cieszy? Właśnie, że wraca mi poczucie pełni mojego ciała, wraca siła i spięcie mięśni, które miałem przed intensywnym kursem jogi - a zostaje jego elastyczność. Pisałem jakiś czas temu, że czuję jakbym rozciągał linę w przeciwne strony i że ciało krzyczy z bólu... Teraz właśnie moje ciało przestaje to robić... To co w ostatnich dniach wyraźnie obserwuję... to ten apetyt na więcej, i mocniej, i ta energia w środku. Masz ją w sobie sam, jest w Twoich komórkach w ich wewnętrznej inteligencji, tylko może czasem przykurzona i warto ten kurz powoli zdejmować.
Cieszą mnie też jeszcze inne rzeczy; ponowne rzeźbienie ciała nie tylko ćwiczeniami ale i dietą, snem i regeneracja; i cieszy mnie obserwacja mojego syna i tego jak się rozwija jego muskulatura, jego sprawność i przyrost siły. I życzę wszystkim ćwiczącym i nie ćwiczącym, tych właśnie momentów zadowolenia i satysfakcji - z tych czasem małych postępów (których na ogół nie doceniamy) , a czasem z tych dużych, które nas zaskakują... I życzę wszystkim trwania w pracy nad sobą tak fizycznie jak i mentalnie. To piękna i bardzo spełniająca wewnętrznie droga.
Jeśli pamiętasz fragmentarycznie o wszystkich składowych elementach o których wcześniej wspominałem w poprzednich postach, np: PUNKT ZACZEPIENIA (odniesienie do osoby która Cię kiedyś obdarowała czystą miłoscią), BUDOWANIU WŁASNEJ WARTOŚCI w oparciu o siebie, ODPUSZCZANIU i NIEODPUSZCZANIU, SZUKANIU RÓWNOWAGI ... to teraz właśnie u mnie te wszystkie obserwacje się kumulują i nakładają na to jedno... poczucie spełnienia w sobie z samego faktu obserwacji jak Twoje własne ciało reaguje na wysiłek i regularną nad nim pracę. To wszystko mamy w sobie to wszystko są składowe pewnej drogi, którą warto rozpocząć... o ile się jeszcze wachasz. Bo jeśli ja się staram, Ty też możesz.
ps. Ach i jeszcze jedno coś, co mnie szalenie też cieszy...
Pewna osoba z którą się znam już dość dobrze online, ale z którą się jeszcze nigdy nie spotkałem zdecydowała się na próbę wstawania o porankach - ja w zamian obiecałem jej, że każdego dnia będę analizował w mojej medytacji fragment Biblii, który ona mi będzie podsyłała zawsze kiedy uda jej się wstać o poranku ... Nie należę do żadnej z religii i bardzo mi daleko do jakiejkolwiek, choć szanuję je wszystkie, nie jest to moja droga i jest to moja świadoma decyzja... Ale poczytać mądre słowa wysłane mi z intencją to coś innego - to dialog, mój dialog z tą osobą. To przyjęcie daru, który ta Osoba też dała mi z głębi swojego serca. Podzieliła się ze mną czymś najlepszym i najpiękniejszym co miała. W rezultacie, ona otworzyła się na moją filozofię, a ja na jej. To wymiana równorzędna. Nasz układ jest pięknym barterem : ona mnie motywuje do poszerzenia horyzontów i otwarcia się , ja ją do sprawdzenia bardzo prostego narzędzia. I to pięknie działa - dostałem już 2 cytaty z Biblii w ciągu ostatnich 4 dni nie tylko cieszę się nimi jak małe dziecko, ale jestem ich bardzo ciekawy...
